Papież to osoba niezwykle ważna, mająca ogromny wpływ na Kościół katolicki na całym świecie, jest istotnym ogniwem utrzymującym ład i porządek. Dla ludzi jest nie tylko osobą w białych szatach ukazującą się w oknie Stolicy Piotrowej. Ojciec Święty był, jest i powinien być dla każdego człowieka wzorcem katolicyzmu kształtującego się wewnątrz naszej duszy. Swoją postawą powinien umacniać w nas wiarę i ukazywać jej sens.
 
Aby tak się stało, papież musi być bliżej ludzi, musi być dostrzegany przez tłumy. Sama jego postać jest ważna dla każdego katolika. Następcy Stolicy Piotrowej wychodzili do ludzi, przemieszczali się między wiernymi, błogosławiąc ich.
 
Jak to wyglądało od strony technicznej? Papież, jako ktoś niezwykły, obdarzony wielką godnością, był noszony w tzw. lektyce (łac. sedia gestatoria: to środek transportu lądowego służący do przemieszania jednej bądź dwóch osób na niewielkie odległości, noszony przez tragarzy) w towarzystwie księży, biskupów, kardynałów czy służby liturgicznej. Była to swego rodzaju wyjątkowa procesja ukazująca wiernym wielkość Ojca Świętego oraz szacunek, którym go darzono. Papież niesiony w lektyce był często utożsamiany z monarchą Kościoła katolickiego. 
 
Nie wszystkim następcom Stolicy Piotrowej podobało się przyrównywanie do monarchy, tak więc ostatnim papieżem, który korzystał z sedia gestatoria, był Jan Paweł I. Miejsce lektyki od tego czasu na dobre zajęło papamobile. Co prawda samochodów do transportu papieża używano od czasów Piusa X i to wtedy powstał pierwszy papamobile, a była nim limuzyna, Italia 20/30. Jednak ostatecznie z lektyki zrezygnował Jan Paweł II.
 
Do kawalkady papieskiej należało wiele pojazdów, począwszy od ekskluzywnych karoc książęcych, skończywszy na sportowym czy terenowym BMW. Środki transportu posiadają podwyższenie, tak aby Ojciec Święty był doskonale widoczny dla wiernych. Często wyposażone są w pancerne szyby i kuloodporne opony oraz wysokiej mocy silnik pozwalający, gdy zajdzie potrzeba, rozpędzić się do prędkości ponad 200 km/h. Natomiast środek każdego samochodu posiada własnego ducha czasu, jak na każde lata produkcji przystało. Niewątpliwie wnętrza tych pojazdów są niezwykle estetycznie wykończone, zdobione wysokiej jakości skórą, drewnem czy złoceniami. Na ogół samochody te są prezentami dla papieża od różnych koncernów produkujących auta. Możemy także pokusić się o stwierdzenie, że producenci prześcigają się między sobą w jakości samochodów darowanych następcy św. Piotra.
 
Papieskie muzeum liczy sobie kilkadziesiąt samochodów różnych marek. Znajdują się tu m.in. Mercedes, BMW, Hyundai, Star, Ford, Volkswagen, Renault, Volvo, Lancia, Warszawa, Fiat, Toyota czy Land Rover. Wszystko to, by usprawnić podróżowanie papieża oraz zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa. Na opancerzenie pojazdów floty watykańskiej wpływ miał niewątpliwe zamach na Jana Pawła II. To za jego sprawą biały samochód, papamobile, jest na porządku dziennym, a lektyka całkowicie odchodzi do muzeum. Bez wątpienia była to wielka rewolucja w Watykanie oraz ukazanie wiernym, że Kościół także idzie z postępem, nie jest czymś przestarzałym, lecz potrafi się dostosowywać.
 
Wiele wskazuje na to, że sedia gestatoria już na zawsze pozostanie w muzeum, a okazały ceremoniał towarzyszący papieżowi niesionemu wśród wiernych w lektyce już nigdy nie powróci, ale czy będzie tak już zawsze? Tego nie wiemy, to pokaże nam czas. Jak wiemy, w Watykanie miejsce miały różne rewolucje. Może za kilkadziesiąt lat zrodzi się nowa idea transportu Ojca Świętego?