Każda wspólnota działająca w Kościele ma do zrealizowania jakieś szczególne zadanie, by ten rozrastał się na chwałę Boga. Charyzmatem Legionu Maryi jest prowadzenie ewangelizacji misyjnej, nade wszystko wśród mieszkańców swojej parafii. Legioniści, bogaci w różne życiowe i duchowe doświadczenia, chętnie się swoją wiarą dzielą.
 
Właściwi ludzie na właściwym miejscu
 
By wspólnota mogła powstać, potrzebni są ludzie gotowi pracować na jej dzieło. Potrzebni są ci, którzy dany ruch zainicjują i przyciągną innych. Pan Mieczysław, który obecnie pełni funkcję prezydenta w Zarządzie Legionu w naszej parafii, miał okazję właśnie takie osoby spotkać. Chodziłem codziennie do kościoła i akurat spotkałem kiedyś takiego pana, który zapytał mnie, czy nie mógłbym się modlić różańcem i modlitwami legionowymi. Jak sam zauważa, spełnienie prośby, od której zaczęła się jego droga w Legionie Maryi, przyszło mu dość naturalnie, gdyż szczególną miłość do Matki Bożej zaszczepili w niego rodzice. Początkowo uczęszczałem do legionu w parafii pw. św. Filipa i Jakuba, dopiero potem, po zgodzie ks. proboszcza Jana Andresa, założyliśmy wspólnotę tu. Od udziału w spotkaniach legionu poza naszą parafią zaczynał także Andrzej, skarbnik wspólnoty. Zacząłem jeździć na początku do Jastrzębia, potem na Stare Żory, mówi. Pani Maria natomiast skorzystała z zaproszenia sąsiada, który od jakiegoś czasu do grupy już należał. Od tamtej pory minęło 12 lat, a pani Maria pełni obecnie funkcję wiceprezydenta. Jak sama mówi, nie żałuje, bo widzi owoce trwania we wspólnocie.
 
Trud i łaska trwania we wspólnocie
 
By udział we przynależność do grupy zaowocowała, potrzeba jednak dużego zaangażowania ze strony braci. Trudno o nie, gdy w pełni nie rozumiemy specyfiki danej wspólnoty. Pan Mieczysław wspomina, że na początku dość trudno przychodziło mu oswojenie się z biurokracyjną częścią legionowych spotkań. Musiałem uświadomić sobie, że wszelkie raporty, sprawozdania i protokoły kierowane są do Rady Wyższej po to, by zachować spójność w przebiegu spotkań każdej z istniejących wspólnot. Do tego dochodzą także zajęcia dnia codziennego, a spotkania legionowe muszą odbywać się regularnie. Nie ma tu ferii czy wakacji, wspólnota spotyka się w każdą środę. Dlatego trzeba nieraz z czegoś zrezygnować, pokonać różne pokusy, by tu być, dzieli się Pani Maria. Wiadomo, ze jest wiele trudności, dodaje pan Mieczysław, człowiek jest nieraz bardzo zmęczonym – duch jest chętny, ale ciało słabe.
 
Jednak to nie kwestie organizacyjne przysparzają legionistom najwięcej trudności, wszak do nich nietrudno się przyzwyczaić. Na każdego, kto wstępuje w szeregi legionu, spływa wiele łask, mówi dalej pan Mieczysław. Dzieje się też tak, że im bliżej Pana Boga, tym szatan bardziej atakuje, ale gdy ktoś wyrazi zgodę na współpracę z Maryją, jest chroniony –  Ona pomaga i wszystko prostuje. Pomoc Matki Bożej jest szczególnie potrzebna w misji ewangelizacyjnej, zarówno ulicznej, jak i tej cotygodniowej w szpitalach, gdy legioniści zapraszają pacjentów do wspólnej modlitwy różańcowej. Wielokrotnie zdarzało się, że ludzie mówili nam wprost: „Proszę wyjść”. Nie jest łatwo mówić o Bogu, bo nie każdy chce słuchać, mówi pan Andrzej. To legionistów jednak nie zraża, ich zadaniem jest zachęcać innych do działania w Kościele.
 
Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię Moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20). Modlitwa we wspólnocie jest niezwykle piękna, jest pomocą dla człowieka i przynosi wymierne owoce. Pani Maria zawsze z utęsknieniem czeka na środę. Na spotkaniu odpoczywam, modląc się. Zrzucam ciężar tygodnia i nabieram sił na kolejne dni. Doświadczam wielkiej mocy. Nie ma żadnych wątpliwości, że Matka Boża w rzeczywisty sposób działa w życiu tych, którzy przysięgają słowami: Jestem całkowicie Twój, moja Królowo, moja Matko, wszystko, co posiadam, jest Twoje.