Po długiej przerwie wybraliśmy się z naszym opiekunem, ks. Adamem Palionem, na zimowy wyjazd w góry. Nasza grupa była nieliczna – było nas tylko 13 osób.

W niedzielę 30 stycznia - w dniu wyjazdu – spotkaliśmy się na palcu kościelnym około 9.00 rano. Nasi rodzice zawieźli nas pod Czantorię i tam rozpoczęliśmy wędrówkę czerwonym szlakiem – trzeba wspomnieć, że z pełnym bagażem. Miejscem docelowym w tym dniu było schronisko na Soszowie na wysokości 792 m n.p.m. Trasa, jaką pokonaliśmy, była wąska, śnieżna, nieraz wymagała ponownego przetarcia szlaku. Do schroniska przybyliśmy ok. godziny 16.00. Niektórzy z nas mogli jeszcze skorzystać ze stoków, aby delikatnie poszusować.


W poniedziałek trasa była już trudniejsza i dłuższa - dalej podążaliśmy czerwonym szlakiem na Stecówkę, gdzie mieliśmy nasze noclegi. Dzień rozpoczęliśmy śniadaniem i około 8.30 wyszliśmy w trasę. Po drodze weszliśmy do schroniska na Wielkim Stożku (978 m n.p.m.), gdzie nabraliśmy sił do dalszej wędrówki. Do schroniska przyszliśmy w okolicach godziny 17.00. Widoki, jakie spotkaliśmy po drodze, były wspaniałe, a śnieg dochodził w niektórych miejscach na wysokość nawet do 2 metrów.


Wtorek spędziliśmy w okolicach Stecówki, gdzie można było się dobrze pobawić w śniegu. W środę zregenerowaliśmy nasze siły na basenie. To był najcieplejszy punkt naszego programu, czas tam upłynął bardzo szybko, a dopełnieniem był spacer po Wiśle i wieczorne ognisko na Stożku (które przy 28-stopniowym mrozie nie za bardzo chciało się palić).


Czwartek był ostatnim dniem naszego zimowego wypadu w Beskid Śląski. Poszliśmy tylko czarnym szlakiem na spacer, ale mróz był jeszcze większy - około 30 stopni na minusie.


Ten czas spędzony w górach był wspaniały i czekamy na następne takie wypady. Chciałem też dodać, że każdego dnia uczestniczyliśmy we Mszy świętej i zawsze pamiętaliśmy w naszych modlitwach o parafii, ministrantach i naszych rodzinach. Księże Adamie, dziękujemy i jak zawsze prosimy o jeszcze.

               
prettyphoto