Hm na pewno nie są to kolonie Smile. Tam nie ma leniuchowania i ciągłego wypoczywania! Choć i ono czasem się zdarza Smile. To czas pracy nad sobą. Pracy trudnej ale przynoszącej wiele owoców. To 15 pełnych dni przeżywanych z Bogiem we wspólnocie. To rozważanie tajemnic różańca (radosnej, bolesnej, chwalebnej). I jakaż to radość kiedy w ciepły upalny dzień wakacyjny można śpiewać sobie kolędy, stroić choinkę, robić jasełka albo namacalnie przeżyć Wielkanoc z jej wszelkimi tradycjami: śmingus-dyngus, święcenie pokarmów, uroczyste śniadanko.

CO SIĘ NA NICH ROBI?

        A no różne ciekawe rzeczy ot np. niektóre z nich  zobaczcie sami:

Uczestniczymy w Eucharystii – i to nasz najpiękniejszy i najważniejszy punkt dnia!

Image

Uwielbiamy Boga... bo jest naszym Zbawicielem!!

Image

Spotykamy się w małych grupach.. by rozważać Biblię, rozmawiać o tym co nam wychodzi i o tym z czym mamy problemy.. jak dobrze jest mieć się komu wygadać Smile

Image

Obieramy ziemniaki ... co byśmy mieli co jeść na obiadek Smile

Image

Sprzątamy... by nie utopić się w tonie kurzu Smile

Image

Przygotowujemy śniadanka i kolacje… mniam, mniam!

Image

Zmywamy... by jeść pyszności a nie resztki z poprzedniego posiłku Smile

Image

Dzielimy się swymi talentami…

{limage}oaza/rek_o_08.jpg{/limage} {limage}oaza/rek_o_09.jpg{/limage}

szalejemy biorąc udział w różnych zabawach, skeczach... bo chrześcijanin to człowiek radosny Smile

{limage}oaza/rek_o_10.jpg{/limage} {limage}oaza/rek_o_11.jpg{/limage}
{limage}oaza/rek_o_12.jpg{/limage} {limage}oaza/rek_o_13.jpg{/limage}

A to wszystko wypełnione jest miłością i radością!

Image

"Idźmy i głośmy, niosąc światu nadzieję,
Mocni wiarą składajmy świadectwo..."

Image

        W myśl słów piosenki roku 2007 pragniemy podzielić się świadectwem tego co Bóg zdziałał w nas podczas letnich wakacji. 

        Tegoroczne Wakacje z Bogiem, które przeżywałam w Lalikach były dla mnie bardzo ważne. Pozwoliły mi uświadomić sobie jak ważna jest modlitwa, a co najważniejsze, jak powinna wyglądać... 

         Kiedy dotarłam na miejsce wydawało mi się, że jestem kimś ważnym w oczach Boga, że potrafię przyprowadzać ludzi do Niego. Że mam w sobie tyle siły i odwagi, by zaprzeczyć, zaprzeć się samej siebie i pójść za Nim.. Ale podczas przeżywanie kolejnych dni, kolejnych sakramentów uświadomiłam sobie, ze mogę o wiele więcej i ze wszystko co robię mogę robić na chwałę Pana. Kiedy przyjmowałam Chrystusa, jako Pana i Zbawiciela czułam, ze jest obok  mnie. Że da mi siłę na każdy dzień. Da mi siłę na to by przyjąć każdy ból, każde cierpienie. Sakrament pokuty i adoracje ale najważniejsze przyjęcie Sakramentu Chorych zrodziło we mnie nieugiętą więź bycia z Nim. Teraz, dzięki temu co przeżyłam na WzB, dzięki ludziom, których spotkałam, dzięki temu, ze mogłam patrzeć na ich cierpienie i  uświadomić sobie jak małe jest moje, wiem, że moim powołaniem jest iść do ludzi. Z dnia na dzień, przeżywanie Sakramentów było dla mnie ważniejsze. Mimo fizycznego zmęczenia cieszyłam się samą myślą o tym, ze kolejnego dnia poznam nowe oblicze Pana, który wypełni moje życie Swoja Miłością aż po brzegi. Wspólna zabawa z innymi, wypady w góry, były dla mnie prawdziwym znakiem obecności Boga wśród nas.. Za to wszystko co mnie spotkało tam, w tym magicznym Kościółku i magicznym miejscu i będzie mnie dalej prowadziło przez życie, Chwała Panu!!

        Chciałabym podziękować ludziom którzy przyprowadzili mnie do Lalik i do Jezusa. Wiedzcie, ze Pan jest obecny wszędzie. Jego obecność można odczuć nawet w naszych codziennych cierpieniach, zmaganiach. On Was Kocha!!!
                                                                         Uczestniczka – A.Z

* * * * *

        Nazywam się Marta. Mam 16 lat i byłam w tym roku na rekolekcjach oazowych w Jaworzynce – Zapasieki. Nie miałam odwagi zapytać się taty czy mogę jechać na rekolekcje, ale w końcu jakoś mi się to udało. Stało się to dzięki osobom z mojej oazy. Bóg bardzo mi pomógł. Miałam problem z dojazdem ale szybko się rozwiązał. Na rekolekcjach uczyłam się wielu rzeczy. Pracowałam nad sobą i swoją relacją do Boga. Miałam wiele czasu na rozmowę z Bogiem. Radością było dla mnie to, że mieliśmy kaplicę w domu. To było piękne – siedemnaście dni pod jednym dachem z Panem Bogiem. Dzięki rekolekcjom moje życie zmieniło się na lepsze. Zmieliła się zdecydowania moja relacja do Jezusa. Po powrocie do domu w moim sercu panowała ogromna radość, chęć działania. Czas spędzony w gronie wielu wspaniałych osób, pozwolił mi otworzyć się na drugiego człowieka. Teraz jestem bardziej kontaktowa. To były moje pierwsze rekolekcje i wierzę, że nie ostanie.  

* * * * *

        Ja na rekolekcjach byłam już wiele razy. Każde były dla szczególne i wyjątkowe. Podczas tegorocznych, na których pełniłam funkcję animatora grupy na nowo zachwyciłam się Bogiem. Rzeczy, formy pracy nad sobą które były mi już dobrze znane, nagle odkryłam na nowo. To proste ale … no właśnie czasami przyzwyczajamy się do czegoś, niektóre rzeczy stają się dla nas już normalnością. Są takie oczywiste. Gdy patrzyłam na mą grupę, całą wspólnotę, kiedy widziałam jak zachwycają się oni każdym wykonanym dyżurem, zadaniem, nową zabawą, spotkaniem z Bogiem to była we mnie ogromna radość i nagle zapragnęłam znowu odkrywać Boga tak jakbym robiła to po raz pierwszy. Z zaangażowaniem, przejęciem, oczekiwaniem, miłością, zachwytem… Warto ciągle odświeżać swą miłość do Boga, walczyć o Niego, zabiegać o to by każde spotkanie było jedynym w swoim rodzaju…
                                                                                                            Ewelina