Kiedy nie ma ich przy ołtarzu, od razu to widać. Z nimi, ministrantami, bo o nich tu mowa, Eucharystia wydaje się – jeśli tak można powiedzieć – pełniejsza, piękniejsza. Rodziców, dziadków rozpiera duma, kiedy widzą przy ołtarzu swoją pociechę. 
  
Początki ministrantów
  
Ministrant – to sługa Chrystusa, który w czasie sprawowania liturgicznych obrzędów spełnia posługę pomocniczą w sposób określony przepisami Kościoła. Słowo „ministrant” pochodzi z języka łacińskiego „ministrare” i oznacza „służyć, pomagać”. Ministrant służy kapłanowi i ludowi Bożemu, a przez to służy samemu Bogu.
  
Trudno jednoznacznie określić kto był pierwszym ministrantem. Jednak początków służby ołtarza można dopatrywać się już w narodzie wybranym. Potomkowie Lewiego byli tymi wybranymi do służby w świątyni. Pomagali oni kapłanom z rodu Aarona, kiedy składano ofiary. Czynili to tylko mężczyźni. 
   
Ewangelista Łukasz przedstawia sytuację, w której Jezus będąc w synagodze, po przeczytaniu Księgi Izajasza, zwinął ją i podał słudze (Łk 4, 18-20). Znany jest nam też fragment o rozmnożeniu ryb i chleba. Tu bowiem pojawia się chłopiec, który miał ze sobą pięć chlebów i dwie ryby, dzięki którym Jezus dokonał cudu (J 6, 8-9). Tradycja nazywa tego chłopca „paraministrantem” – przyniósł on pierwsze dary ofiarne.
  
Służby ołtarza można dopatrywać się także w przygotowaniach do Ostatniej Wieczerzy. Tu ministrantami stali się św. Piotr i św. Jan, którzy z nakazu Jezusa byli odpowiedzialni za przygotowanie Wieczernika do wieczerzy paschalnej (Łk 22,7-13).
   
Kiedy chrześcijaństwo rozwijało się w zawrotnym tempie, Apostołowie mieli świadomość, że nie są w stanie podołać wszystkim zadaniom związanym ze zgromadzeniem. Potrzebowali pomocy do posługiwania wiernym, wybrali więc siedmiu pomocników. Nazwali ich diakonami, czyli sługami. To właśnie oni, poza biskupami i prezbiterami, pełnili funkcje liturgiczne. Z czasem potrzebowano ich coraz to więcej. Papież Korneliusz, wychodząc naprzeciw potrzebom, ustanowił kleryków niższych święceń: subdiakonów, akolitów, lektorów i ostiariuszy.
  
Dokumenty kościelne o służbie ołtarza
  
Dokumentacja Stolicy Apostolskiej po raz pierwszy o ministrantach wspomina w encyklice Mediator Dei z roku 1947, wydanej przez papieża Piusa XII. Papież wskazuje, że do służby należy wybrać: porządnych i dobrze wychowanych chłopców z wszelkich warstw społecznych, którzy z własnej woli będą służyli do Mszy św. prawidłowo, pięknie i gorliwie (MD 39). Z grupą ministrantów wiązano także „nadzieje” powołań kapłańskich. Zresztą do niedawna jeszcze myślano, że jak ktoś jest ministrantem, będzie księdzem. Jednak dla ministrantów najważniejszym dokumentem jest Konstytucja o Liturgii, która daje służbie ołtarza oficjalne miejsce w zgromadzeniu. 
  
Funkcje i zadania ministrantów
  
Również Sobór Watykański II miał na uwadze służbę ołtarza. Powrócił do pierwotnej tradycji i wyznaczył posługi: lektorów czytających Pismo Święte, wiernych przynoszących do ołtarza dary ofiarne chleba i wina lub czytających modlitwę powszechną, kantorów i innych.
  
Spośród funkcji ministranckich można wyróżnić następujące:
- ministrant ołtarza: przynoszący dary ofiarne (minister missae), posługujący do ksiąg (Mszał itp.) (minister libri),
- ministrant kadzidła (turyferariusz),
- ministrant łódki (nawikulariusz),
- ministrant krzyża (krucyferariusz),
- ministrant światła (ceroferariusz),
- lektor,
- kantor, 
- psałterzysta. 
  
Ministrant w czasie Eucharystii pełni posługę wobec celebransa i ma ona charakter pomocniczy. Tutaj ministrant ma za zadanie pomóc w ubraniu celebransa w szaty liturgiczne, przygotowanie ksiąg i liturgii pod względem technicznym, choć zazwyczaj te funkcje spełnia kościelny, przynoszenie świec, wina, chleba, naczyń liturgicznych do ołtarza, dodatkowe funkcje losowe, np. przynoszenie Hostii, gdy brakuje jej w patenie. Swoją posługę ma również wobec wiernych, zgromadzonych na Mszy świętej: bycie przykładem w postawach, gestach, słowach, dawanie znaku dzwonkiem przypominając o zmianie postawy. 
   
Służba liturgiczna ołtarza w ciągu stuleci przeobrażała się, jednak zawsze zachwycała i będzie tak długo, jak długo będzie Kościół i jego nabożeństwa.