Podążając za profesorem Marianem Plezią, zastanawiamy się, czy istnieją dowody na to, że w konflikcie biskupa Stanisława z królem Bolesławem Śmiałym to właśnie kapłan miał rację. Badając różne źródła z różnych zakątków Europy, staramy się znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Tym razem czas na fresk z Asyżu, znajdujący się w tzw. niższej bazylice św. Franciszka. Zanim przejdziemy do opisu przedstawionej tam sceny, warto wspomnieć, że w owej bazylice ogłoszona została przez papieża Innocentego IV kanonizacja naszego świętego, co miało miejsce 8 września 1253 roku i co barwnie opowiedział naoczny świadek tej uroczystości – Wincenty z Kielc w Żywocie większym św. Stanisława.

        Co przedstawia fresk? Jedno z malowideł w bazylice przedstawia porąbanie ciała św. Stanisława. Obraz jest bardzo sugestywny i dość brutalny – Pośrodku dolnej części obrazu święty leży na ziemi, obrócony do niej twarzą, ubrany w obszerny ornat dzwonowy. Po obu jego stronach stoją dwaj mężczyźni w powłóczystych szatach, przedstawieni obydwaj w gwałtownym ruchu, jakim odrzucają na bok jeden odciętą rękę, a drugi nogę biskupa. Nad ciałem zaś pochyla się dwu innych, również w okazałym stroju, zajętych odcinaniem męczennikowi głowy [...]. Jeden z badaczy zasugerował, że malowidło to nie przedstawia ćwiartowania, jakby to niektórzy chcieli widzieć, ale wymierzanie na biskupie krakowskim wzmiankowanej przez Galla Anonima kary obcięcia członków. To z kolei prowadzi do wniosku, że prawdopodobnie musiał istnieć jakiś inny, nieznany już dzisiaj, żywot świętego, w którym okoliczności śmierci biskupa opowiedziane były w sposób bliższy Gallowi niż Kadłubkowi, który jednoznacznie i bez wątpliwości uznaje świętość Stanisława. 

        Co tak naprawdę było inspiracją? Profesor Plezia polemizuje jednak z teorią, że malowidło nawiązuje do jakiegoś nieznanego tekstu, i poszukuje źródła inspiracji w literaturze współczesnej autorowi fresku, który powstał w XIV wieku. Jako potencjalne źródło wskazuje na Rocznik misjonarzy krakowskich (Rocznik świętokrzyski nowy), gdzie pojawia się wersja o okaleczeniu zwłok św. Stanisława, już po zabiciu go przez króla, przez rycerzy z rodów Jastrzębców i Strzemieńczyków. Sto lat później Długosz rozwinął tę wersję, dodając jeszcze nazwiska dwóch rodów – Śreniawitów i Drużynitów, którzy razem posiekać ciało mieli „na tysięczne części”. I dokładnie tę scenę widzimy na fresku z Asyżu. Dwaj mężczyźni po prawej i lewej stronie biskupa to przedstawiciele wzmiankowanych przez rocznik rodów: zgodnie z opowiadaniem rocznika jeden trzyma rękę, a drugi nogę zabitego. [...] Siwy, brodaty mąż w powłóczystej szacie, o wyglądzie zgoła dostojnym, który z nożem w ręku pochyla się nad ciałem zabitego, któremu już tylko na wpół widoczny pomocnik usiłuje oderwać głowę – to chyba sam król.

        Oczywiście pojawiają się też nowe pytania i wątpliwości...  Na przykład sprawa dokładniejszej chronologii Rocznika misjonarzy krakowskich i fresku – czy na pewno się ich daty się pokrywają? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi. Podobnie jak w kwestii tego, czy autor fresku, który był z pewnością Włochem, zadał sobie trud zapoznania się z takim rocznikiem czy raczej opowieść o św. Stanisławie znał jednak z jakiegoś przekazu ustnego, którą zobrazował i która równolegle zapisana została w literaturze? Fresk przybliża nas do odpowiedzi, ale wątpliwości ciągle pozostają...

(w oparciu o książkę M. Plezi: Dookoła sprawy świętego Stanisława. Studium źródłoznawcze)