Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (Rdz 2,24)

To, że mężczyzna i kobieta łącząc się „stają się jednym ciałem”, oznacza potężną więź ustanowioną przez Stwórcę, poprzez którą on i ona odkrywają swoje człowieczeństwo zarówno w pierwotnej jedności, jak i w tajemniczo atrakcyjnej odmienności. Oznacza to też szczęściodajne przekraczanie wciąż na nowo granicy swej samotności i przyjmowanie za swoją samotności drugiego „ja”. Niestety, ową idealną rajską komunię osób skaził grzech.

Gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, jak Bóg będziecie znali dobro i zło. Zerwała, skosztowała, dała mężowi, on zjadł (Rdz 3,5n)

Zrywając owoc  z „drzewa poznania dobra i zła” człowiek dokonuje podstawowego wyboru - i to wbrew woli Stwórcy. Sam chcąc być sędzią moralności, kwestionuje to, że jest tylko stworzeniem - tym samym neguje samą istotę miłości, której odbiciem i źródłem jest obdarowanie go przez Boga. Rzutuje to na wzajemną relację pierwszych małżonków - staje się ona oschła.

Do niewiasty Bóg powiedział: Ku mężowi będziesz kierowała swoje pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą (Rdz 3,16)

Miejsce pierwotnej hamonii zajmuje rozbicie. Nadto człowiek po grzechu nie może już zaakceptować siebie takim, jakim jest. Ubiór będzie próbą odzyskania utraconej godności. Sam Bóg sprawi im odzienie ze skór i osobiście z ojcowską troską ich przyodzieje.

Poznali, że są nadzy, i zrobili sobie przepaski … Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Może zjadłeś z drzewa, z którego zakazałem ci jeść? (Rdz 3,7.11)