Od 4 do 10 października w całym polskim Kościele obchodzony był 65-ty Tydzień Miłosierdzia: „Otoczmy troską życie”. W parafiach, szkoda że nie we wszystkich, do koszów przy ołtarzach zbierano dary rzeczowe, zaś „na tacę” ofiary pieniężne, którymi wspomagano osoby najbardziej potrzebujące. Taka akcja nam, wierzącym w Chrystusa, z pewnością przypomina, że nie wszyscy nasi bracia i siostry mają warunki do godnego życia. A rozmiary ludzkiego niedostatku w Żorach są niemałe. Mają tego świadomość zwłaszcza Panie: Teresa, Agnieszka, dwie Marie i Janina, które w naszej Parafii od wielu już lat służą potrzebującym w Zespole Charytatywnym.

Doradca Życia Rodzinnego: W każdy wtorek od godziny 16.00 dyżurujecie Panie w salce nr 10. Ile osób do Was przychodzi po pomoc?

Teresa: Co tydzień jest to około 30 do 50 osób. Niektórzy się pojawiają co tydzień, inne osoby przychodzą tylko raz.

Doradca: Czy to są nasi parafianie?

Agnieszka: Przeważnie tak, choć przychodzą też osoby z innych żorskich parafii, a nieraz spoza Żor. Prowadzimy ewidencję wszystkich osób, które się zgłaszają.

Doradca: Jakiego rodzaju pomocy potrzebują?

Teresa: Wydajemy dużo odzieży, którą przynoszą nam parafianie. Rozdajemy też żywność. Są to produkty w zamkniętych opakowaniach, takie jak: makaron, soki, mleko w kartonach, kasza itp. Przygotowujemy też kanapki do spożycia na miejscu i do wzięcia ze sobą. Z tego rodzaju pomocy korzystają zwłaszcza ludzie bezdomni. Im też podajemy gorącą herbatę.

Agnieszka: Ludzie czekają już przed otwarciem salki, jest ich nieraz sporo - zwłaszcza tych głodnych.

Teresa: Bardzo nam żal tych ludzi, oni przychodzą, aby się najeść do syta i napić gorącej herbaty. Każdorazowo na początku dyżuru odmawiamy z nimi dziesiątkę Różańca świętego. Bo potrzebna jest Boża interwencja, by uwrażliwić na biedę serca tych, którym żyje się dostatnio. Potrzebna jest też Boża łaska nam, byśmy potrafiły roztropnie przydzielać złożone dary najbardziej potrzebującym. No i potrzebna jest ona w niejednym przypadku, by przełamać wstyd u tych, co naprawdę pomocy potrzebują, a wstydzą się o nią prosić.

Doradca: Czy macie Panie rozeznanie w sytuacji materialnej i życiowej ludzi, którzy zgłaszają się do Was po pomoc?

Agnieszka: Utrzymujemy stały kontakt z Ośrodkiem Pomocy Społecznej.

Teresa: W miarę możliwości staram się odwiedzać w domach naszych stałych podopiecznych, aby lepiej orientować się w ich problemach. A mamy zarejestrowanych około 100 rodzin. Poza bieżącą pomocą przygotowujemy dla nich paczki świąteczne, zapraszamy je na wspólną Wigilię. Na początku roku szkolnego dzieci z tych rodzin dostały niektóre pomoce szkolne.

Doradca: Potrzeby, jak słyszę, niemałe. Skąd bierzecie Panie środki na ich zaspokojenie?

Teresa: Okresowo organizujemy loterie fantowe - niektóre firmy i sklepy z Żor nieodpłatnie przekazują nam na nie towar. Przygotowujemy dekoracje świąteczne: dochód z ich sprzedaży w całości idzie na potrzeby naszych podopiecznych - podobnie jak ofiary, które składają nowożeńcy, proszący nas o dekorację kościoła na uroczystość swoich zaślubin. Co miesiąc wspiera nas Ksiądz Proboszcz pewną kwotą, ale główne środki pieniężne pochodzą od prywatnych ofiarodawców. Za wszystkich sponsorów zamawiamy co roku Mszę świętą.

Agnieszka: Caritas Archidiecezji Katowickiej przekazał nam żywność, ale już się nam skończyła. Prywatna piekarnia dostarcza nam co tydzień nieodpłatnie 5 dużych bochenków chleba na kanapki, które są zjadane błyskawicznie przez głodnych ludzi. Marzy mi się jadłodajnia, gdzie można by przygotować dla nich ciepły posiłek - sami też mogliby w tych pracach pomagać.

Doradca: Czy udzielacie Panie potrzebującym pomocy w gotówce?

Teresa: Nie dajemy nikomu pieniędzy do rąk. Gdy jest taka potrzeba, realizujemy recepty i kupujemy różne inne potrzebne rzeczy. Pomagamy w zapłaceniu rachunku za mieszkanie, za światło czy gaz, zwłaszcza gdy pomoc socjalna jest zbyt mała, a w rodzinie pojawił się problem bezrobocia. Wspomagamy ludzi, aby nie doszło do eksmisji z mieszkania. Bardzo cieszy nas, gdy czasowe nasze wsparcie pozwala rodzinie wyjść z sytuacji kryzysowej i usamodzielnić się. Prowadzimy szczegółową dokumentację przychodów i rozchodów, każdy rachunek jest ewidencjonowany.

Doradca: Jak można włączyć się w pomoc potrzebującym?

Agnieszka: Nie mamy już żywności. Brakuje mleka, konserw i innych niepsujących się produktów.

Teresa: Pilnie potrzebna jest ciepła bielizna, spodnie, kurtki zimowe i męskie obuwie. Potrzebne są też środki finansowe. My pracujemy bezpłatnie, każdą kwotę przeznaczamy na wsparcie dla ubogich. Ludzie przekazują sobie informację o pomocy, którą można tutaj uzyskać, stąd potrzebujących stale przybywa. Liczymy też na wolontariuszy, którzy dysponują wolnym czasem.

Idźcie precz ode Mnie. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść… Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili” (Mt 25,41-45) - to twarde słowa naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ale są i inne, pełne otuchy i zachęty: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). Otoczmy więc wielkodusznie naszych ubogich braci troską i serdeczną modlitwą, a Duch Święty każdemu z nas wskaże sposób, w jaki może - każdy na miarę swych możliwości - potrzebującemu pomóc.

Nie odwracaj twarzy od żadnego biedaka, a nie odwróci się od ciebie oblicze Boga… Nie wzbraniaj się dawać jałmużny nawet z małego! Tak zaskarbisz sobie wielkie dobra na dzień potrzeby” (Tb 4,7nn)

Pożycza Panu, kto lituje się nad biednym” (Prz 19,17)

Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9,7)