Taki jak mój tato…

proboszcz

29 kwietnia 2007

Przedślubna wizyta w Poradni Życia Rodzinnego dwojga narzeczonych. Już od progu przykuwają moją uwagę radością, która promieniuje z ich twarzy. Nie wszyscy narzeczeni, co dziwne, wchodzą do poradni uśmiechnięci.  Ola i Stach, bo tak się nazywają, są autentycznie rozradowani. 

Przedślubna wizyta w Poradni Życia Rodzinnego dwojga narzeczonych. Już od progu przykuwają moją uwagę radością, która promieniuje z ich twarzy. Nie wszyscy narzeczeni, co dziwne, wchodzą do poradni uśmiechnięci. Ola i Stach, bo tak się nazywają, są autentycznie rozradowani. Rozpoczynamy rozmowę:

Powiernik: Widzę, że jesteście szczęśliwi!

Ola: Bardzo, nie mogę się już doczekać naszego ślubu.

Stach
milczy i uśmiecha się

Ola: Wie pani, Stach będzie dla mnie wspaniałym mężem. On jest taki jak mój tato!

Powiernik: Jest podobny do Pani ojca?

Ola (śmiejąc się): – Ani trochę. Ale on mnie tak samo traktuje jak mój tato – mamę.

Powiernik: To znaczy?

Ola: Jest delikatny, czuły i serdeczny – taki ciepły. Wiem, że mnie rozumie. Te same sprawy są dla niego ważne, co dla mnie. Po prostu – mój najlepszy przyjaciel.

Stach (wyraźnie wzruszony): Jesteś dla mnie najważniejszą osobą po Bogu.

Ola: Wiem! I to jest cudowne! Wie pani, mój tato jest taki właśnie dla mojej mamy. To takie wspaniałe widzieć, że moi rodzice po 30 latach małżeństwa tak się kochają, jakby czas nie istniał! Wierzę, że my też tak będziemy się kochać i nie mogę się doczekać naszego ślubu.

                 Uśmiechają się do siebie i trzymają się za ręce…

Budujące spotkanie. Cieszę się, gdy ludzie okazują sobie miłość. W tym przypadku radość moja jest podwójna. Cieszę się również szczęściem ich rodziców. Bo cóż może być wspanialszego wychowawczo dla młodych ludzi niż wzrastanie w rodzinie, gdzie miłość nie jest tylko pustym słowem, ale rzeczywistością, którą dzieci się sycą i która daje im poczucie bezpieczeństwa. To dobry start w samodzielne życie. Ale to nie wystarcza. Każdy z nas jest wolny i niczym nie zdeterminowany. Wielu młodych próbuje żyć wybierając drogę na skróty.

Ola i Stach – są pełni nadziei, że zbudują szczęśliwy dom – tak jak ich rodzice.

Taka piękna miłość ma swoje źródło w Chrystusie obecnym w sakramencie małżeństwa – w Chrystusie, czyli w Żywej, Niewyczerpalnej Miłości, uświęcającej małżeńską miłość przez całe wspólne życie. Małżonkowie czerpiący obficie z Chrystusa – Wody Żywej – nie muszą się lękać, że coś im się w życiu nie uda. Idą przecież prowadzeni przez Pana.

                 Chociażbym chodził ciemną doliną,
                 zła się nie ulęknę,
                 bo Ty jesteś ze mną.
                 Twój kij i Twoja laska
                 dodają mi otuchy
(Ps 23)

Gdy idziemy przez życie w obecności Jezusa Chrystusa, rozmawiamy z Nim na modlitwie i zapraszamy Go do swego serca w sakramentach pokuty i Eucharystii – nie musimy troszczyć się zbytnio o resztę, bo wszystko inne będzie nam dodane.

Tak obiecał Pan – a On zawsze dotrzymuje swych obietnic.

(Imiona moich rozmówców zostały zmienione)