List czwarty

proboszcz

8 listopada 2008

Kochane Maleństwo,

zastanawiam się, czy powinnam się tak do Ciebie zwracać, bo Ty już jesteś duże. Pamiętasz, jak byłoś wielkości ziarenka grochu, mówiłam do Ciebie : Kochany Groszku. Gdy urosłoś do wielkości truskawki, nazywałam Cię : Naszą Truskaweczką. Ale teraz ? Nie, dla mnie zostaniesz nadal Maleństwem, nie gniewasz się chyba, Kochanie?

Byliśmy z Tatusiem na kolejnej wizycie kontrolnej u naszego lekarza  prowadzącego. Rozwijasz się wspaniale, ja też czuję się dobrze; trochę tylko brakuje mi we krwi żelaza. Zaczęłam więc przyjmować przepisany przez doktora preparat. Podczas tego ostatniego badania Tatuś po raz pierwszy oglądał Cię podczas „transmisji na żywo”. No, Figlarzątko , doskonale o tym wiedziałoś, bo byłoś autorem świetnego przedstawienia. Tatuś, oczywiście ja, ale także pan doktor, śmialiśmy się z Twoich popisów: wyrzutów ramionek, wierzgnięć nóżek.  W końcu lekarz zdecydowanie oświadczył, że koniec dokazywania, bo trzeba Cię zmierzyć. No i … uspokoiłoś się na chwilę, a potem wesoła zabawa zaczęła się na nowo. Dostaliśmy Twoje zdjęcia USG, wykonane podczas tamtego badania. W domu z radością oglądał je Twój  Dziadek , dostrzegając w Tobie uderzające podobieństwo do siebie. Dziadek bardzo na Ciebie czeka, jesteś jego pierwszym Wnuczątkiem.

Twój Tatuś jest dla mnie  czuły i opiekuńczy,  z radością i ze spokojem mogę cieszyć się Tobą, Kochane Maleństwo. Modlę się, żeby wszystkie dzieci miały  dobrych tatusiów , a żony kochających mężów.

Powoli myślę o porodzie i zaczynam się do niego przygotowywać, na razie przez czytanie odpowiednich lektur. Bardzo chciałabym, abyśmy przeżyli to wyjątkowe wydarzenie we troje : Ty, ja i Tatuś. 

                                                                                          Kocham Cię! Mama

P.S.
Kochane Dzieciątko,

widziałem Cię! Jakie Ty jesteś duże! Masz 13 centymetrów. Ho, ho! To niesamowite, że mogłem Cię oglądać. Jakie Ty jesteś energiczne. Najpierw było przywitanie : jedna rączka w górę, potem druga. Słysząc nasze okrzyki radości, wyrzuciłoś do góry energicznie obie rączki naraz, zupełnie jakbyś chciało powiedzieć: Cześć, oto jestem! Dopingowane przez nasze pochwały i zdumienie, dokazywałoś  niesamowicie. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że Ty jesteś takim Harcownikiem. Kiedy jeszcze podrośniesz i będziesz miało więcej siły,  może to być bolesne dla Twojej Mamusi. Będę więcej z Tobą rozmawiał na ten temat, będę Ci też opowiadał bajki. Akrobacje i popisy gimnastyczne chyba się w sposób naturalny zmniejszą , gdy bardziej podrośniesz i będzie Ci ciaśniej w brzuszku Mamusi. Chciałbym się  dobrze przygotować do Twoich narodzin. Planujemy przeżyć je razem. Teraz  doszkalamy się przez lekturę, potem zapiszemy się do szkoły rodzenia.

Kocham Cię, Maleństwo, uczę się być dobrym mężem i ojcem. To wielka radość, ale też wielka odpowiedzialność.

                                                                                                         Tato