Paul Badde, Boskie Oblicze. Całun z Manopello

proboszcz

16 kwietnia 2009

Paul Badde, Boskie Oblicze. Całun z Manopello
(Polskie Wyd. Encyklopedyczne Polwen)

        Ukazanie się tej książki znalazło żywy oddźwięk w środkach masowego przekazu, które w entuzjastycznym tonie komunikowały: 

        Wyniki prowadzonych przez Paula Badde poszukiwań przekraczają granice naszej wyobraźni

        Sensacyjne odkrycie w Abruzji: Paul Badde, uznany pisarz i rzymski korespondent dziennika „Die Welt”, twierdzi, że odnalazł w Abruzji na wybrzeżu Adriatyku tajemnicze płótno – autoportret Jezusa Chrystusa.

        Co zatem było, i nadal jest, przedmiotem tak żywych reakcji ludzi na całym świecie?  

        To mały, zaledwie 24 centymetry wysokości i 16 szerokości, kawałek bisioru, czyli morskiego jedwabiu. Tkaniny kosztownej, przezroczystej i bardzo mocnej, choć niesłychanie cienkiej i delikatnej. Nie można na niej drukować, malować ani w żaden inny sposób pokrywać ją obrazami. Całun jest przechowywany w kościele „Świętego Oblicza”, na wzgórzu Tarigni koło Manoppello we Włoszech, od blisko czterystu lat.  

        Gdzie był wcześniej?  

        Jak na bisiorze utrwalił się wizerunek twarzy młodego mężczyzny? 

        Kim jest tajemnicza Osoba na całunie? 

        Paul Badde, który dotarł do Manopello i kontemplował wizerunek oraz śledził jego wcześniejsze dzieje, opowiada o tym, co zobaczył i co wywarło na nim ogromne wrażenie: 

        Widzę twarz brodatego mężczyzny z lokami na skroniach i złamanym, wąskim nosem. Prawy policzek jest spuchnięty, broda częściowo wyrwana. Z szeroko otwartych oczu emanuje niewyobrażalny spokój. Zaskoczenie, zdziwienie, zdumienie. Łagodne miłosierdzie. Żadnego bólu, gniewu, przekleństwa na ustach. Twarz na obrazie przypomina oblicze człowieka, który właśnie zbudził się ze snu. Cienie pod oczami i na powiekach są tak delikatne, że sam Leonardo da Vinci nie byłby w stanie wznieść się na wyższy poziom malarskiego kunsztu. Kolor włosów i skóry oscyluje między brązem, miedzią i kasztanem.Usta są na wpół otwarte. Dolna linia górnej wargi jest wyraźnie zarysowana, jakby ołówkiem. Wyraźnie widać końcówki przednich zębów; dolne są jak maleńkie perełki światła. Twarz z obrazu spogląda na mnie jak żywa… 

        Wizerunek poddawany był specjalistycznym badaniom na Uniwersytecie w Barii i w Padwie. Profersorowie, którzy się tym zajmowali, odkryli na zdjęciach mikroskopowych, że żaden fragment tkaniny nie wykazuje obecności choćby śladowych ilości pigmentu. Nic. Ani śladu ołówka, pędzla, gruntowania – absolutnie nic. 

        Porównywano też wizerunek na bisiorze z odbiciem Twarzy na całunie w Turynie. Wyniki tych prac potwierdzają, że jest to ta sama Osoba. Na całunie turyńskim martwa – zamordowana w okrutnej męce. Na wizerunku z Manopello – żywa, choć ze śladami zadanych wcześniej obrażeń. Czyżby Jezus z Nazaretu – nasz Pan i Zbawca – pozostawił nam swój wizerunek? Paul Badde jest przekonany , że to jest Oblicze Zmartwychwstałego Chrystusa – na chuście, którą nakryto twarz Jezusa przy Jego pochówku i o której pisze św. Jan Ewangelista: „Wszedł Szymon Piotr do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie” (J 20,7)  

        Gorąco życzę, aby czytelnicy tej książki zrozumieli, że zbawienie nie polega na zanurzeniu się w tym, co bezimienne, lecz w „nasyceniu się” Obliczem Boga, co staje się naszym udziałem w chwili „duchowego przebudzenia”. Chrześcijanin wychodzi naprzeciw temu przebudzeniu, naprzeciw temu uczuciu nasycenia w patrzeniu na Ukrzyżowanego, w patrzeniu na Jezusa Chrystusa. Miłość bliźniego widzi zaś Oblicze Ukrzyżowanego w ubogich, słabych, cierpiących. Jezusa możemy rozpoznać w ubogich tylko wówczas, gdy poznaliśmy wcześniej Jego Oblicze, a ono staje się nam szczególnie bliskie w tajemnicy Eucharystii – „poznali Go przy łamaniu chleba” (Łk 24,35). Tak pisze we wstępie do książki bp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

       Przeczytałam i gorąco polecam!