Ksiądz Tomasz Seweryn, Maryjny wymiar duchowości kapłana w nauczaniu Jana Pawla II

proboszcz

22 maja 2009

Ksiądz Tomasz Seweryn, Maryjny wymiar duchowości kapłana w nauczaniu Jana Pawla II
(Księgarnia świętego Jacka)

 

        Książka, a zarazem rozprawa doktorska jej autora, obroniona na Wydziale Teologicznym Papieskiej Akademii Teologicznej, jest dla mnie publikacją niezwykłą. Czując się całym moim dojrzałym życiem związana z pontyfikatem Ojca Świętego Jana Pawła II, nie mogę nie pamiętać Jego zawierzenia bez reszty Matce Bożej. Papieskie zawołanie: TOTUS TUUS (cały Twój) od pierwszego dnia pontyfikatu aż po kres życia – i pełne ufności naśladowanie Matki Zbawiciela – prowadziło kandydata na ołtarze, Jana Pawła II, do mistycznej więzi z Chrystusem. 

        Autor pracy to dobrze nam znany kapłan, posługujący w naszej Parafii. Kapłan prowadzący wiernych na głębię wiary gorącym słowem, żarliwą modlitwą, której uczy własnym przykładem i adoracyjnym uwielbieniem Chrystusa Eucharystycznego, na które nie szczędzi swojego czasu. Z kart tej książki emanuje gorąca miłość do Maryi, poprzez Którą i z Którą Ksiądz Tomasz służy Zbawicielowi. Bo jak naucza Papież, Maryja jest najlepszą uczennicą, nauczycielką i niezawodną przewodniczką prowadzącą do Swojego Syna. 

        Dla mnie, osoby świeckiej, odkrywcze w tej pięknej książce jest papieskie nakreślenie postaci Matki Bożej, wzniosłej Córy Syjonu – walecznej Niewiasty obleczonej w słońce. Ona – Niepokalana – jest drogowskazem nie tylko na drodze życia kapłańskiego. Jest niezawodną przewodniczką i Matką dla każdego człowieka, który chce się poddać Jej matczynemu przewodnictwu. To nie jest ckliwa i sentymentalna Panienka, ale odważna i mężna pogromczyni szatana. Troskliwa Matka, która dobrze zna nędzę swych dzieci i która ma na nią niezawodny ratunek – Jezusa Chrystusa . Każda modlitwa do Niej zanoszona jest wzbogacona skarbami Jej Przeczystego Serca i zanoszona przed Tron Najwyższego. Ona – Oblubienica Ducha Świętego – mówi nam, swoim dzieciom: Uczyńcie wszystko, co wam powie mój umiłowany Syn. To Niewiasta Zawierzenia i Eucharystii, na której jest zawsze duchowo obecna. Pani Nieba i Ziemi, a zarazem czuła Matka swoich dzieci, powierzonych Jej opiece w testamencie z Krzyża. 

        Czyż można się można dziwić wielkiemu nabożeństwu, jakie miał do Bogurodzicy Jan Paweł II? Jakże Jej nie mieć w najwyższej czci! 

        Spuścizna Papieża jest ogromna, wybór i omówienie oraz usystematyzowanie jej, którego dokonał Autor książki, zdecydowanie przybliżają papieskie nauczanie w jego aspekcie maryjnym i czynią je bardzo czytelnym. 

        Książka jest pięknie edycyjnie wydana, ubogacona zdumiewającymi zdjęciami wykonanymi przez jej Autora. Ten pietyzm wydania dodatkowo podkreśla i przybliża piękno Tej, do której, w ślad za Ojcem Świętym i Księdzem Tomaszem Sewerynem, chcę przylgnąć na wspólnej drodze do Chrystusa – mojego Pana i Zbawiciela.

                                                                Przeczytałam i bardzo gorąco polecam!
                                                                                          Jadwiga Drawińska 

        „Złu, by mogło zwyciężać, potrzeba niewiele – wystarczy, by dobrzy ludzie milczeli”. By milczeli z sercami pogrążonymi w duchowej ospałości. A marazmu we Wspólnocie Chrystusowej jest coraz więcej. Czyż nie widać tego choćby gołym okiem w naszej wielotysięcznej Parafii? Książka ks. Tomasza Seweryna jest dla mnie płomiennym przypomnieniem płomiennego orędzia Jana Pawła II, który nie tylko kapłanów, ale i świeckich nadal wzywa do radykalnego zaangażowania się w tę Wielką Bitwę Boga o człowieka z siłami ciemności. Czyż zuchwałe ignorowanie Boga nie przybiera ostatnio w świecie raptownie na sile? Nie można, zwłaszcza dziś, ze spokojnym sumieniem swej religijności ograniczyć li tylko do udziału w niedzielnej Mszy świętej i z grubsza moralnego życia. Dziś od każdego chrześcijanina Chrystus oczekuje aktywnego zaangażowania dla Jego królestwa, w szczególności od tych, których obdarował charyzmatami – ot, choćby tymi intelektualnymi, bez których ewangelizację współczesnego świata na większą skalę wyobrazić sobie trudno. Ale to mało. Duch Święty, z wyczuwalną w książce Ks. Tomasza mocą, przypomina, że angażując się, każdy – nie tylko kapłan – musi przede wszystkim mocno osadzić siebie w Chrystusowej Krzyżowej Ofierze, uobecniającej się w Eucharystii, oczywiście innych danych nam zbawczych „pomocy” nie lekceważąc. A że szatan zrobi wszystko, by nas od źródeł Bożej mocy dyskretnie i niepostrzeżenie odcinać, Pan dał nam swą Niepokalaną Matkę, Maryję, by szatanowi przystęp do nas uniemożliwiała. Tak więc każdy kapłan, z papieżem włącznie, każdy wierny świecki musi siebie osobiście powierzyć Matce Bożej, wręcz oddać się Jej w niewolę. Bez tego zawierzenia, bez przylgnięcia do Maryi, zwłaszcza w Modlitwie Różańcowej, szatan z pewnością przechytrzy naszą choćby i dobrą wolę czy ostrożność. Z Nią zaś nic nam nie grozi, bo u złych duchów Maryja wzbudza paniczny wręcz popłoch. Zresztą być u Niej w niewoli to… rozkosz sama w sobie. To zaszczyt! Wszak dla Boga samego jest Ona „Amoenissimus Paradisus” (najmilszym ogrodem rajskim), po którym On, Jej Twórca, się „przechadza”. Tak, w niewoli u Niej, naszej Matki, z pewnością napotkamy Trójjedynego Boga. 

        Z każdą stronicą książki ks. Tomasza rosła we mnie radość z bycia dzieckiem Boga i Maryi. Ale nie tylko radość, bo i taka męska gotowość bronienia Pięknej. W czytanym aktualnie na falach naszego archidiecezjalnego „Radia eM” bestselerze „Dzikie serce”, jego autor tak pisze: „Nic tak nie inspiruje mężczyzny jak piękna kobieta. Czyż nie? Ona sprawia, że gotów jest przeskakiwać mury, zdobywać zamki. Czy doszedłeś już do wniosku, że ta twoja pasja do ratowania Pięknej jest częścią twojego odwiecznego męskiego przeznaczenia?” Otóż w naszej katolickiej wierze mamy dwie fascynujące Piękne – tak fascynujące, że aż godne bycia Oblubienicami samego Boga. Jedną z nich jest oczywiście Sanctissima Virgo, zaś łacińskie imię tej drugiej to Ecclesia. Ta pierwsza jest Matką tej drugiej, jej pierwowzorem. Obie, tj. Najświętsza Panna i Kościół, obdzierane są nie od dziś z należnej im czci jako świętym Arcydziełom Bożej Miłości względem nas. Czyż obdarowani Nimi ich synowie mogą obojętnie czy nieporadnie temu się przyglądać? Czyż mogę ja, imiennie oddany przez rodziców, jako Marian, opiece Maryi?

        Książka ks. Tomasza koresponduje mi też… z obchodzoną właśnie 20 rocznicą obalenia komunizmu, jako że byłem w to obalanie aktywnie zaangażowany. Sam na sobie doświadczyłem tego, jak Maryja potrafi zalęknione serca, wydawałoby się już bez reszty zrezygnowane, poderwać do walki. Bo tak to wtedy było nie tylko ze mną, ale i z milionami Polaków. Otóż lektura „Maryjnego wymiaru…” pozwoliła mi jeszcze głębiej uchwycić ów Maryjny aspekt tamtego wiekopomnego zwycięstwa – bo krach despotycznego anty-Chrystusowego komunizmu to było zwycięstwo Redemptoris Matris, Maryi! Zresztą – zapowiadane w objawieniach. To był Jej kolejny „cud nad Wisłą”! Gdy jeszcze w 1980 roku w moim zakładzie pracy stanąłem na czele kilkuset członków „Solidarności”, doniesiono mi, że zaskoczeni moją metamorfozą czerwoni zakładowi towarzysze na swej naradzie zapytywali sami siebie: „Kto za nim stoi?” Rychło zaspokoiłem ich ciekawość: „Maryja i moja żona”. Bo rzeczywiście, te dwie swoje Piękne dał mi Chrystus ku pomocy. I nie zawiodły mnie ani na jotę!. Tak więc to, co o Maryi przytoczył Ks. Tomasz, plus wspomnienie tego, co od Królowej Polski wraz z milionami rodaków otrzymaliśmy 20 lat temu w darze, nie pozwala zgasnąć tej mojej nadziei (ba! pewności), że ta nasza Chrystusowa Wspólnota, lokalna i szersza, wcale w zimowy sen zapaść się nie musi, choć już tak wiele w Europie się ostatnio pozapadało. Byleśmy się tylko ochotnym sercem Maryi zawierzali, co zresztą pewna część naszych parafian ostatnio – 13 maja: w dniu fatimskim objawień – ponowiła. 

        Dzieło Księdza Tomasza gorąco lekturze polecam, bo w nich, w Autorze i dziele, Duch mocą swą wieje! Wieje, by odnowić oblicze ziemi. Tej ziemi!
                                                                                   Marian Drawiński