Adoracja życiem

proboszcz

14 listopada 2009
        Ze słowem adoracja kojarzą mi się trzy obrazy. Jednym z nich jest adoracja Najświętszego Sakramentu, podczas której ludzie gromadzą się w kościele i przez dłuższy czas klęczą i uwielbiają Pana. Drugim obrazem, który mi przychodzi na myśl, jest adoracja krzyża, która ma miejsce w Wielki Piątek, gdy wierni podchodzą i całują krzyż, oddając w ten sposób cześć Jezusowi Chrystusowi, który na nim umarł. Te obrazy na pewno są prawidłowe, ale z drugiej strony dla mnie to bardzo trudne, by w taki sposób adorować Pana Jezusa, gdyż szybko uciekam myślami gdzieś daleko i po pewnym czasie zapominam, dla kogo tak naprawdę tu przyszłam.

        Jednak jednym z moich ulubionych obrazów jest adoracja Jezusa „jako człowieka”. Przychodzi mi do głowy konkretny przykład, kiedy to dziewczyna podoba się chłopakowi i ten za wszelką cenę chce się jej pokazać z jak najlepszej strony, chce ją adorować. Tak samo można to porównać do adoracji Pana Jezusa, kiedy chcę zrobić dla Niego coś dobrego, by Mu pokazać, że bardzo Go kocham mimo tego, że ciągle grzeszę. Wiadomo, jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy, ale staram się poprawić i właśnie to chcę Mu pokazywać.

        Poprzez systematyczną spowiedź, by przyjmować Go jak najczęściej do swojego serca podczas najpiękniejszej modlitwy, jaką jest Msza Święta, również w osobistej modlitwie i poprzez czytanie Pisma Świętego. Mogę Go także uwielbiać poprzez taniec i śpiew na Jego cześć, a także w mojej wspólnocie oazowej, która bardzo mi w tym pomaga.

        Myślę, że każdy z nas ma jakiś sposób adorowania Pana Jezusa, ale łączy nas miłość do Niego i chęć przebywania z Nim, a to przecież jest najważniejsze.