O św. Stanisławie z szerszej perspektywy. Czaszka wawelska

proboszcz

28 czerwca 2010
Krótkie przypomnienie problemu

       „Sprawą św. Stanisława” nazywamy tajemniczy z powodu ubóstwa źródeł – a jednocześnie bardzo ważny w dziejach Polski – dramatyczny konflikt króla Bolesława III Śmiałego i biskupa Stanisława ze Szczepanowa, który dla monarchy skończył się wygnaniem (a dla dynastii i państwa utratą korony na 200 lat), a dla biskupa – tragiczną śmiercią i kanonizacją. Cień na świętego padł w XVIII wieku, kiedy to zajęto się analizą źródeł dotyczących tego tragicznego konfliktu – wtedy wysnuto teorię o jego zdradzie i spiskowaniu z królem czeskim. Podczas naszych poprzednich spotkań przywoływaliśmy zabytki sztuki i piśmiennictwa, które mogły dać fałszywy obraz całości, a mimo to były brane pod uwagę przez badaczy. Dziś przechodzimy już do tzw. źródeł naczelnych, które niewątpliwie związane są z postacią patrona naszej parafii.

Znana, ale niezbadana

       Zadziwia fakt, że przez wiele wieków badaniom nie poddana została czaszka św. Stanisława przechowywana jako relikwia w skarbcu katedry wawelskiej. O jej istnieniu powszechnie wiedziano – wspomina o niej również Kronika wielkopolska (XIII/XIV w.), zainteresowano się nią jednak dopiero pod koniec XIX wieku, a rzetelnie zbadano kilkadziesiąt lat później – w 1963 r. na zlecenie biskupa krakowskiego Karola Wojtyły. Protokół z badania składa się z dwóch części – pierwsza opisuje zwięźle puszkę, w której znajduje się badana czaszka, zawiera szczegółową charakterystykę kości ze wskazaniem braków (zwłaszcza podstawy czaszki, kości skroniowej prawej oraz skrzydła wielkiego prawego kości klinowej); część druga dotyczy opinii biegłych na temat samej czaszki.

Co zawiera opinia?

       Podczas badań jednoznacznie stwierdzono, że czaszka należała do mężczyzny mniej więcej czterdziestoletniego (!). Wydaje się prawdopodobne, że czaszka przez jakiś czas leżała w ziemi (dwie smugi na kościach ciemieniowych przypominają zawalane ziemią). Stwierdzono też wgniecenie blaszki zewnętrznej kości, które nie noszą znamion pośmiertnych, a natomiast są charakterystyczne dla urazów zadanych narzędziem tępokrawędzistym. Najdłuższe i największe z tych wgnieceń biegnie od góry ku dołowi. Kilka podobnych, mniejszych znajduje się na kości czołowej oraz na kości ciemieniowej prawej i lewej. Wynika z tego, że uraz w tył głowy nastąpił z tyłu i nieco od strony prawej ku lewej, powodując upadek uderzonego na lewą stronę ciała. Na koniec biegli stwierdzili, że nie można określić przyczyny śmierci na podstawie badania samej tylko czaszki, ale nie wykluczyli tego jako powodu zgonu. Niestety po opublikowaniu wyników badań przez wiele lat między naukowcami wciąż nie wywiązała się żadna dyskusja.

Skąd wiemy, że to czaszka św. Stanisława?

       W okresie poprzedzającym kanonizację o sto lat wiedziano dokładnie, gdzie znajdują się szczątki biskupa Stanisława. Znano również okoliczności jego śmierci i pochówku, co kilkadziesiąt lat później znajduje również odbicie w kronice Galla (fakt, że jest to bardzo zagadkowa i skąpa wzmianka). W Krakowie powszechnie wiedziano, że zwłoki biskupa spoczywają w kościele św. Michała na Skałce, czego nigdy nie poddawano w wątpliwość. Wszystko więc przemawia za tym, że czaszka przechowywana obecnie na Wawelu w relikwiarzu królowej Elżbiety ma za sobą legitymację nieprzerwanej tradycji, sięgającej czasów śmierci świętego ze Szczepanowa (1079 r.).
         
(w oparciu o książkę M. Plezi: Dookoła sprawy świętego Stanisława. Studium źródłoznawcze)