W zwierciadle Bożego słowa

proboszcz

2 lipca 2010
        W mediach aż roi się od telewizyjnych Supermanów, Spidermanów, Batmanów i innych ponadludzkich wybawicieli z gatunku X-manów. Każdy z nich na właściwy dla siebie sposób posiada element „boskości”, natomiast największą wadą ich wizerunków jest całkowita fikcyjność. Bohater jednak może mieć rzeczywisty życiorys, na przykład taki: Bóg, a jednocześnie Człowiek zostaje posłany na ziemię, by zbawić ludzkość. Przez jednych kochany, przez drugich znienawidzony, w końcu poniżony i zabity, a jednak niezwyciężony, bo w chwili śmierci wypełnia swoje zadanie. Posługując się mocą miłości, daje ludziom nadzieję na lepsze życie, na zbawienie… Niesamowita historia, której przebieg śledzimy przede wszystkim na łamach kart Pisma Świętego, dla każdego chrześcijanina stać się może nie tylko spisanym świadectwem lat minionych, ale także ciągle żywym Słowem, kierowanym przez Boga do każdego z nas. Wskazówką, jak samemu stać się bohaterem.

        Modlitwa słowem Bożym, bo to do niej właśnie zmierzam, prowadzi nas do poznania Boga i Jego zamysłu wobec nas przez słowo, które nam zostawił. Nie jest jednak prostą modlitwą, tak samo, jak nie polega na zwykłej lekturze. Wymaga od nas wyciszenia, medytacji, by zrodziły się w nas refleksje.

Bo w milczeniu powinna słuchać dusza

        Pierwszym podstawowym krokiem w praktykowaniu modlitwy jest systematyczność. Sytuacją idealną byłoby, gdyby słowem Pisma modlić się każdego dnia chociaż piętnaście minut dziennie. Często jednak okazuje się, że w początkowy zapał wkrada się lenistwo i mnożą się różnego rodzaju przeszkody, aby postanowienie zaniedbać. Jak przyznaje Ania, która stara się, by jej rozważania Pisma były regularne, czasami, zwłaszcza przed spaniem, nie ma już na to sił. Dlatego dobrze jest ustalić odpowiednią dla siebie porę i zawsze w tym czasie zagłębiać się w tekst Pisma Świętego. Mogą to być godziny poranne, by zaraz po modlitwie przyjąć zadanie, które stawia przed nami Bóg i „na świeżo” realizować je w ciągu całego dnia. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by medytacja słowa Bożego stała się naszą modlitwą wieczorną. Najlepiej wtedy poświęcić trochę więcej czasu na wyciszenie swoich jeszcze pełnych wrażeń i emocji myśli.

        Przeszkodą w modlitwie słowem Boga często jest brak odpowiednich warunków. Nawet jeżeli uda się nam zagospodarować trochę czasu, okazuje się, że gwar z otoczenia niweczy nawet najszczersze chęci. Dlaczego w praktyce tej modlitwy tak bardzo potrzebny jest spokój? Ponieważ jedynie w ciszy można zacząć słuchać, mówi Dominika. Zdarza się, że w domu nie jesteśmy w stanie jej sobie zapewnić i nawet kiedy zamkniemy się w osobnym pokoju, słyszymy rozmowy toczone za ścianą albo ktoś niespodzianie wejdzie i nam przerwie. Warto oczywiście powiadomić domowników o czasie swojej modlitwy albo znaleźć inne na nią miejsce. Jeżeli sprzyjają ku temu warunki pogodowe, można wybrać się do lasu czy na łąkę. Innym wariantem, zresztą najbardziej korzystnym, jest modlitwa w zaciszu kościoła lub pobliskiej kaplicy, by, zgodnie ze słowami Dominiki, człowiek przestał zagadywać Boga, oderwał się od świata zewnętrznego i zaczął też nareszcie słuchać, co On ma mu do powiedzenia.

Zobaczyć słowem

        Dominika znalazła jeszcze inne rozwiązanie. Trzy lata temu wyjechała na rekolekcje ignacjańskie, gdzie spotkała się z modlitwą słowem Bożym za pomocą medytacji stosowanej przez jezuitów. Jak sama przyznaje, jest to bardzo trudna modlitwa. Rozważaniu danego fragmentu poświęca się około 45 minut, by za jego pomocą zastanowić się nad swoim życiem. Wydaje się, że to bardzo długo, jednak na rekolekcjach ignacjańskich dużo łatwiej jest modlić się medytacją, bo tam żyje się słowem Bożym, zauważa.

        Medytuje fragmenty Pisma Świętego także Magda. Stara się czytać wybrane perykopy i wyobrażać sobie, jak dana scena mogła wyglądać w rzeczywistości, bo ta metoda bardziej opiera się na myśleniu obrazami niż słowami. Bardzo często pojawiają się wtedy rozproszenia innego typu niż wyżej wspomniane. Hałas wewnętrzny, o którym wspomina Magda, powoduje, że nawet wobec panującej ciszy, trudno skupić się na jednym fragmencie, bo myśli zaraz „odlatują” w inną stronę. W tym momencie warto powierzyć tok swoich rozmyślań Duchowi Świętemu, by w skupieniu jasno odczytać Bożą wolę. Pomocne może też być zapisywanie refleksji, które się w nas rodzą w trakcie rozważania. Staram się każdego wieczoru otworzyć Pismo i przeczytać rozdział, czasem dwa. Z tego do specjalnego zeszytu wypisuję jeden cytat, który wydaje mi się skierowany tego dnia bezpośrednio do mnie, a następnie piszę swoje rozważanie na jego temat – dzieli się z nami Ania.

By wprowadzać słowo w czyn…

        Jak widać, modlić się słowem Bożym można metodami już przez kogoś wypracowanymi, a których część znamy z poprzedniego artykułu albo, jak w przypadku Ani, wypracować sobie własny sposób, który nas zmotywuje do prowadzenia rozmyślań. Wybierając fragment do modlitwy, warto kierować się rokiem liturgicznym i wybierać sigla przeznaczone na dany dzień, w ten sposób zachowa się ciągłość swych rozważań. Można też, tak jak Ania, wybierać fragment losowo: Myślę, że w ten sposób Bóg indywidualnie ma mi coś do powiedzenia, wierzę, że dzięki temu lepiej poznaję Jego wolę. Wolę, którą należy wypełniać, która prowadzi do naszego rozwoju. Im więcej rozmyślań nad sobą, tym większe owoce, mówi Dominika. To prawda, dlatego dobrze jest w wolnej chwili w ciągu dnia powracać do tego, co wcześniej przeczytaliśmy – w zamyśleniu w autobusie, podczas przerwy między zajęciami, przed zaśnięciem, dodaje Magda. Dzięki temu Bóg stale gości w naszym życiu, nie tylko w czasie modlitwy, ale i po niej, bo pełniej odczuwa się Jego obecność, słyszymy od Ani, pozwala to dokonywać trafniejszych wyborów, czasem wręcz otrzymuje się bardzo precyzyjne odpowiedzi na zadane przez siebie pytania.

        Bóg zostawił nam Pismo Święte, by pokazać nam siebie, ale nie tylko. Czytając słowo Boże mamy odnaleźć także źródło nas samych, przejrzeć się jak w zwierciadle, by prawdziwie dostrzec, że każdy z nas został stworzony z miłości na podobieństwo Boga, zobaczyć, jak On nas postrzega. Już sama tego świadomość zmienia ludzkie życie, bo każdy przecież pragnie być sobą, nikim sztucznym, udawanym. W obliczu zmienności świata pozostawanie w zgodzie z własną naturą staje się coraz trudniejsze, dlatego szczególnie zachęcam do modlitwy słowem Bożym, słowem, które nie zmienia się wraz z systemem czy modą, a które uczy nas życiowego bohaterstwa.