Czym różni się grzech lekki od ciężkiego?

proboszcz

9 lipca 2011
Początkiem dobrych czynów jest wyznanie złych (św. Augustyn).

Podążając za maksymą św. Augustyna, postaramy się spróbować określić, czym jest grzech ciężki, a kiedy raczej popełniamy grzech lekki. Jak nam dobrze wiadomo, grzech jest to wykroczenie przeciw rozumowi, prawdzie i prawemu sumieniu. Jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga – Przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą (Ps 51,6), i drugiego człowieka.

Duchowa śmierć

Grzechy są bardzo zróżnicowane, toteż na kartach Pisma Świętego możemy spotkać całe ich katalogi (por. Ga 5,19-21; Rz 1,28-32; 1 Kor 6,9-10; Ef 5,3-5). W podstawowej klasyfikacji dzielimy je na dwie kategorie: śmiertelny (ciężki) i powszedni (lekki).

Aby zaistniał grzech śmiertelny, są konieczne jednocześnie występujące trzy warunki: 1) poważna materia – która jest zawarta w przykazaniach Bożych; 2) pełna świadomość – zakłada wiedzę o grzesznym charakterze czynu, o jego sprzeczności z prawem Bożym. Zakłada także dobrowolną zgodę danej osoby, co jest związane z osobistym wyborem grzesznego działania, czyli 3) całkowita zgoda na dokonanie grzesznego czynu. Taki grzech pociąga za sobą utratę miłości i pozbawienie łaski uświęcającej, powoduje wieczną śmierć w piekle. Umierając w grzechu ciężkim, człowiek sam siebie skazuje na potępienie.

Kiedy zaistnieje grzech ciężki?

Trudno tu podać jakiś jednoznaczny przykład grzechu śmiertelnego, ponieważ to zależy od indywidualnego ukształtowania sumienia penitenta, kontekstu popełnionego czynu, motywacji itp. Ale spróbuję naszkicować kilka sytuacji.

Niedzielna Msza św. Świadomie zaplanowaliśmy dla rodziny np. całodniową wycieczkę bez uwzględnienia w niej Eucharystii, do której jasno zobowiązuje nas trzecie przykazanie. Nie zadaliśmy sobie trudu, aby poszukać w okolicy kościoła czy pójść na liturgię niedzielną w sobotni wieczór. W dodatku dla naszych dzieci w ten sposób staliśmy się źródłem zgorszenia.

Innym przykładem może być świadome i dobrowolne planowanie aborcji, a także namawianie i wykonywanie jej – tu łamiemy piąte przykazanie, które mówi: nie zabijaj. Myślę, że każdy z nas czuje, jak wielkim grzechem jest zabicie nienarodzonego dziecka. Ale grzech ciężki często też popełniają ci, którzy do tej aborcji doprowadzają – ojciec, który nie bierze za dziecko odpowiedzialności, rodzina czy znajomi, którzy zabicie dziecka wskazują matce jako jedyne rozwiązanie sytuacji, często dając czy pożyczając na to pieniądze, lekarz, który zarabia na przerywaniu ciąży i czyni to z pełną premedytacją. Uwaga: takie osoby zaciągają na siebie również ekskomunikę, czyli same siebie wykluczają ze wspólnoty wierzących.

No i inny przykład grzechu bardzo dzisiaj popularnego, przeciw przykazaniu zobowiązującemu nas do czystości – młodzi bez ślubu zamieszkują ze sobą i podejmują współżycie, które jest przywilejem tylko małżonków, pod pretekstem sprawdzenia, czy do siebie pasują. Najgorsze, że często za przyzwoleniem swoich rodziców. Taka postawa, czyli ciągłe trwanie w grzechu ciężkim, uniemożliwia przystępowanie do sakramentów świętych.

Inna sytuacja – człowiek obmawia kogoś, oczernia przed innymi, nie podaje prawdziwych informacji na temat danej osoby – łamie się tu ósme przykazanie Boże: nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu. Czyni to z premedytacją oraz świadomie i dobrowolnie w celu zniszczenia drugiego człowieka, przyniesienia mu przez to np. utraty dobrego imienia, straty pracy, przyjaciół, spokoju serca. Chce, by ktoś cierpiał i z pełną świadomością dąży do tego celu.

Grzech śmiertelny niszczy miłość względem Boga i bliźniego, powoduje, że człowiek staje się egoistą i dąży ku zaspokojeniu siebie – namiastce miłości, odwracając się od Boga, który powinien być ostatecznym celem. I teraz bardzo ważna sprawa: nawet przystąpienie do sakramentu pokuty i pojednania, wyznanie grzechów ciężkich, ale bez żalu za popełnione zło i idącego za tym postanowienia poprawy, czyli ze świadomością, że i tak dany grzech będę popełniać i nie chcę tego zmieniać, sprawiają, że spowiedź jest nieważna, a Komunia święta przyjmowana jest świętokradczo.

Grzechy codzienne

Grzech powszedni (lekki) popełniamy, gdy dotyczy materii lekkiej lub dotyczy materii ciężkiej, lecz bez pełnego poznania albo bez całkowitej zgody człowieka. Taki grzech nie zrywa naszego przymierza z miłosiernym Bogiem Ojcem, ale osłabia naszą relację z Nim i miłość między nami a naszym Stworzycielem. Może być naprawiony z pomocą łaski Bożej. Istotną różnicą jest też to, że nie pozbawia nas łaski uświęcającej i w konsekwencji szczęścia wiecznego. Kilka przykładów – rodzic w zdenerwowaniu niesłusznie nakrzyczał na dziecko, ktoś przez zapomnienie nie dotrzymał danego słowa albo skłamał ze strachu przed konsekwencjami, kochający się małżonkowie posprzeczali się ze sobą. Są to tzw. grzechy codzienne i dotyczą każdego z nas, popełniamy je, bo jest to wynikiem naszej niedoskonałości, słabej woli itp.

Jednak i tu istnieje pewne niebezpieczeństwo. Grzech powszedni świadomy i pozostawiony bez skruchy może nas prowadzić do popełnienia grzechu śmiertelnego. Dlatego tak ważną sprawą jest wyznanie podczas spowiedzi nie tylko grzechów ciężkich, ale też tych lekkich.

Skąd wiem, jaki grzech popełniłem?

Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Pomocą w tym powinno być nasze sumienie. A każdy z nas ma obowiązek to sumienie kształtować i formować. To jest zadanie każdego wierzącego człowieka.