Duchowe owoce wspólnoty

proboszcz

31 grudnia 2013
Kilka osób, które należą do Dzieci Maryi, podzieliło się z nami, tym dlaczego wstąpily do tej wspólnoty i co ona im daje. Agacie Dzieci Maryi dają bardzo wiele. W tej wspólnocie mam poczucie, że nie jestem sama i mogę na każdym polegać. Poznałam tu wiele wspaniałych ludzi oraz wiele piosenek i zabaw. Są tu super animatorki, które przekazują nam swoją wiedzę. Bardzo często ksiądz przynosi nam słodkie niespodzianki. Wszyscy są tu traktowani tak samo, nie ma gorszych ani lepszych.

  
Wiktoria jest już długo w Dzieciach Maryi: Na początku myślałam, że pójdę tylko raz, ale jak poszłam, stwierdziłam, że będę regularnie chodzić. Przez zabawę uczymy się o Panu Jezusie. Poznałam wiele ciekawych osób. Dzięki Dzieciom Maryi moja wiara stała się trwalsza. Bardzo miło spędza się tu czas.
  
Dorota dzięki Dzieciom Maryi przyjemnie spędza sobotnie poranki: Przychodzę na spotkania z wielką nadzieją, że będzie się działo coś ciekawego i zawsze coś jest. Mamy wspaniałego księdza, który się nami opiekuje i zapewnia nam świetną zabawę przez naukę. Uczymy się na „Maryjkach” bardzo wielu ciekawych rzeczy. Najbardziej lubię, kiedy jest szkoła artystyczna oraz szkoła ze świętymi. Co jakiś czas mamy różne wycieczki, np. kulig i rekolekcje wakacyjne.
  
Martyna chodzi na Dzieci Maryi od około 7 lat: W tym roku zaczęłam już działać jako animatorka. O „Maryjkach” wspominała mi kiedyś mama, a ja w końcu się zdecydowałam i poszłam, tak sama z siebie. Poznałam rewelacyjnych ludzi, z którymi do dzisiaj się przyjaźnię. Czułam, żeby tu zostać i uznałam, że może mi to coś dać. Moja wiara na pewno wzrosła, ale na początku tego nie widziałam, bo byłam dzieckiem, ale teraz to widzę. Uważam, ż ksiądz jest bardzo zorganizowany i jest dobrym opiekunem naszej wspólnoty.
  
Magda chodzi na Dzieci Maryi od 6 lat: Namówiła mnie siostra. Chodziłam często, bardzo mi się podobało. Uwielbiałam tam śpiewać, a najlepsze były spotkania w grupach. Moja wiara bardzo wzrosła. Na każdym spotkaniu czytaliśmy fragment z Pisma Świętego, uważałam, odpowiadałam na pytania. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego Pan Jezus oddał za nas życie, dlaczego nas tak bardzo kocha. Ksiądz Mateusz, nasz opiekun, jest spoko – miły, sympatyczny, dużo czasu dla nas poświęca, pomaga nam, nadzoruje wszystko. Przygotowuje dla nas plan na sobotę, jest świetnie zorganizowany. Jeśli chodzi o rekolekcje, to byłam na dwóch. Rekolekcje są raczej w niedalekich odległościach, ostatnio byłam w Palowicach. Trwają 9 dni; codziennie chodzimy na Mszę św., modlimy się, zbliżamy do Pana Boga, mamy spotkania w grupach, jemy słodycze i oczywiście dobrze się bawimy, np. jeździmy bryczką (prowadziłam!), jest pogodny wieczór itp. Nie ma telewizora i telefonu. Owocem takich wyjazdów są wspomnienia – zawsze zostają. Można powspominać różne sytuacje, które mogą nas umocnić.